Fizjologia (łac. physiologia, gr. φυσιολογία, od φύσις „natura”, λόγος „nauka”) – nauka o mechanizmach rządzących przebiegiem czynności życiowych organizmów1.
Źródłem tej definicji podanej przez Wikipedię jest książka de facto o medycynie i to wydana przez wydawnictwo lekarskie. To nie przypadek.
Dokładnie tak jest z ciążą, porodem i połogiem. Zanim zostały gruntownie zbadane w myśl współczesnej nauki, wpadły w obszar zainteresowania i interwencji medycyny.
Poród jest niebezpieczny a kotki nie umieją rodzić
Niezmiernie trafnie opisała to położna Tricia Anderson w swoim tekście Out of the Laboratory: Back to the Darkened Room. Zaproponowała w nim spojrzenie na poród przez pryzmat historii o tym, jak naukowcy przenieśli kotki, które mają urodzić do laboratorium, miejsca pozbawionego prywatności, ciemnych, przytulnych zakamarków, które koty wybierały wcześniej. Kotki są zmuszone rodzić w jasno oświetlonych klatkach, pod nadzorem, słysząc odgłosy innych zwierząt. Naukowcy w tej przypowieści obserwują cierpienie kotek, ich przeraźliwe miauczenie, oraz komplikacje w porodach. Po latach badań dochodzą do wniosku, że koty nie radzą sobie z rodzeniem. Zostają opublikowane liczne artykuły na temat zaburzeń procesu porodu u kotów i na temat urządzeń mających usprawnić ten proces. Brzmi znajomo?
Z czasem do pracy w laboratorium zatrudniani są nowi badacze, starsi odeszli na emeryturę. Niestety nowi badacze nie mają świadomości, że koty w laboratorium to eksperyment. Nigdy nie widzieli kotek rodzących w wybranych przez siebie ciemnych i przytulnych miejscach. Obowiązującą, przekazywaną dalej wiedzą o porodzie stała się ta zebrana w nienaturalnych warunkach, mocno wpływających na ten proces.
Anderson napisała ten tekst w 2002 roku, pisała wtedy, że mamy drugie pokolenie lekarzy i położnych, którzy nigdy nie widzieli porodu nie w szpitalu. W 2025 roku możemy stwierdzić, że jest to już trzecie pokolenie. I wpływa to nie tylko na praktykę poszczególnych osób, ale też na cały system przekonań, dostępną wiedzę i kulturę porodową, której są one częścią.
Dlatego na całą naszą wiedzę o porodzie zgromadzoną za pomocą badań naukowych musimy brać poprawkę. Często publikacje mówią nam więcej o systemie opieki niż o naszej ludzkiej fizjologii.
Jednorożce
Usłyszałam kiedyś, że „fizjologii to jest może 5%”2, w odniesieniu do skali interwencji i występowania różnych komplikacji u kobiet i dzieci objętych opieką okołoporodową w szpitalach.
WHO szacuje, że ok. 80% ciąż to ciąże niskiego ryzyka. Jakim cudem za to w polskim szpitalu można usłyszeć, że fizjologicznych porodów jest 5%?
Odpowiedź na to pytanie jest złożona. Dużą rolę odgrywa sama definicja normy, tego co jest uznawane za wariant przebiegu ciąży czy porodu a tego co jest definiowane jako patologia.
Kolejnym czynnikiem są przekonania o tym, co jest bezpieczne i co to znaczy dobra opieka w ciąży, porodzie i połogu. W połowie XX wieku poród w szpitalu (bez wiarygodnych potwierdzających to badań naukowych) został uznany za bezpieczny.
Teraz poród poza szpitalem w większości krajów bogatej północy jest często uznawany za fanaberię, narażanie siebie i, o zgrozo, dziecka na niebezpieczeństwo. To też wpływa na wyniki zdrowotne kobiet, które decydują się na planowany poród domowy. Ponieważ nie jest to domyślna opcja, muszą one podjąć tę decyzję, zaakceptować związane z nią ryzyka (tak, każde miejsce porodu ma swój własny zestaw). Bardzo prawdopodobne, że ich przygotowanie do porodu wygląda inaczej niż „standardowe”. To wszystko wpływa na przebieg porodu. Nie są reprezentatywną grupą dla całej populacji żyjącej w technokratycznym systemie opieki.
Jednak nie oznacza to, że publikacje dotyczące porodu domowego są bez wartości, skoro dotyczą małego procenta rodzących.
Jak się rodzi poza szpitalem?
W warunkach warunkach minimalnej interwencji, czyli wśród kobiet rodzących w domu pod opieką położnych ukazuje nam się zupełnie inny obraz porodu niż z danych dotyczących kobiet i dzieci objętych opieką w szpitalach. W opisanych w literaturze porodach domowych interwencje zdarzają się rzadko. Pojawiają się historie porodowe, bezpieczne i satysfakcjonujące dla kobiet, ale wykraczające poza normy przyjęte w obrębie systemu szpitalnego.
To co uznaje się za normę w technokratycznym paradygmacie opieki nie jest całą prawdą o porodzie.
Dlatego to właśnie wśród informacji o porodach domowych, w środowisku z domyślnie mniejszą presją na interwencje, szukam wiedzy o fizjologii. Wiedzy o tym jak może wyglądać poród od strony biologicznej, cielesnej.
Czy to oznacza, że rodząc w szpitalu przekreślam swoje szanse na fizjologiczny poród?
To już zależy od szpitala.
Widzę coraz większą świadomość położnych i lekarzy na temat tego, jak wspierać, jakie środowisko dla rodzącej kobiety stworzyć, żeby nie przeszkadzać, ale nadal potrzeba pracy nad wsparciem fizjologii. Zmienia się też sposób mówienia o miejscu porodu. W najnowszych wytycznych dla badaczy opublikowanych przez Cochrane wprowadzono pojęcie „planowany poród szpitalny” jako interwencji. 3 Otwiera się więc dyskusja na temat tego, jakie opcje są dostępne dla wszystkich kobiet.
Pamiętajmy, że fizjologia to tylko fragment układanki. Poród jest doświadczeniem wykraczającym poza to co fizyczne, cielesne, biologiczne. Nie można z tego jednego aspektu robić złotej figurki postawionej na piedestale. Uznając fizjologię za nadrzędną wartość czynimy z niej kolejną miarkę, według której będziemy mierzyć doświadczenia kobiet. Czym się to różni od wciskania kobiet w ramki medycznych tabelek?
Poprzedni wpis „E jak Ekonomia”
Kolejny wpis „G jak Gwarancja”
Jestem aktywistką porodową, od 2018 pod szyldem Planeta Poród. Więcej o mojej misji i przekonaniach przeczytasz w na stronie „O mnie.”
Alfabet to cykl wpisów, w którym nie podaję gotowych rozwiązań ale zachęcam do wzięcia udziału w serii eksperymentów myślowych, służących poszerzeniu perspektywy patrzenia na opiekę okołoporodową.
- Polska Akademia Nauk Wydział Nauk Medycznych, Wielki słownik medyczny, Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL, 1996, s. 362, ISBN 83-200-1923-0. za wpisem: https://pl.wikipedia.org/wiki/Fizjologia ↩︎
- Znamienne, że kobiety i ich historie są z perspektywy systemu wrzucane do wora „fizjologia” i tak w codziennym, roboczym żargonie są traktowane. Tylko czy to tez nie wpływa na praktykę? Ile razy słyszałaś albo pisałaś zdania typu „ten % cesarek to jest za wysoki”? Ja wielokrotnie. Jest miejsce na rozmawianie o liczbach i przedstawianie statystyk, ale zaklinam siebie i Ciebie, nigdy nie pozwólmy sobie zapomnieć, że to są też historie kobiet i ich dzieci. ↩︎
- https://www.cochrane.org/pl/evidence/CD000352_planned-hospital-birth-versus-planned-home-birth ↩︎
